Ohayo!
Dziś początek roku. Gminna Inauguracja? Na co to komu. Najpierw spotkanie z wychowawcami. Tia. I znowu zmienili nam klasę. Teraz jesteśmy na samej górze. Schody parę razy dziennie? Wyzwanie przyjęte.
Potem odbyła się Msza Św. na której było masę narodu (czyt.: Chyba z 10 szkół z gminy). Powiedziałam B., żeby po Mszy wyszedł i na mnie czekał. Co jak co ale godzinnej części artystycznej to ja nie miałam zamiaru słuchać. Poszedł. Niektórzy gimnazjaliści chcą wychodzić. Nauczyciele ich łapią i sadzają z powrotem. Mi udało się wyjść, ponieważ B. wyszedł a ja "muszę go pilnować" :D
Już jutro 'pierwszy dzień' i 7h w planie. Eh. Nic co dobre nie trwa wiecznie.
Moje wrześniowe postanowienia?
(Mam nadzieję, że będzie widać dobrze)
I jeszcze kolejna akcja: Fit Foto Wyzwanie
Jeśli jesteście ciekawe, to biorę udział a zdjęcia codziennie będę publikowała tutaj: http://zszywka.pl/u/Chaotyczna_Istotka/fit-foto-wyzwanie-wrzesien-1752494.html
Na blogu dodam w każdą niedzielę z całego tygodnia.
Jak na razie to jest Dzień 1: Woda
Bilans:
Trochę za mały.
Ćwiczenia:
- 30s. wall sitting
- 60 brzuszków
- 120 przysiadów
- 300 podskoków na skakance
- 8minute legs
- MuffinTop Workout
- 10 min. Hula-hop
Na dziś tyle.
Trzymajcie się...
... I powodzenia w szkole =]
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowe życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowe życie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 września 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
Co się działo jak mnie nie było?
Ohayo!
27.08
Calusieńki dzień w mieście. Spotkałam koleżankę z rekolekcji, niestety nie było czasu zamienić z nią nawet słówka. Ekhm. Spotkałyśmy się. Trochę naciągany termin. Byłam w galerii a dokładnie to wychodziłam z rossmana i ona przechodząc uszczypnęła mnie i powiedziała 'cześć' ja odpowiedziałam 'hej' i poszła dalej xd
Byłyśmy z mamą w 'papierniczaku' to taki magiczny papierniczak w którym jest (prawie)wszystko. Kupiłyśmy swa hula-hop. Wydatek? 10zł. Po powrocie wypełniłam je piaskiem. (Ała)
28.08.
Pojechaliśmy do babci żeby ścięła B. włosy. Miał taką szopę, że ja nie mogę. Chociaż teraz nie wygląda lepiej (xd).
Przytula mnie. Odsuń się. "Moja 'Hana'" Mówi. Dawno się mnie wyrzekłaś? Sztywnieję w jej ramionach. A w głowie krzyk Puść mnie żesz w końcu!
Nie nadajemy na tych samych falach.
Żeby babcia 'lubiła' trzeba wybrać którąś drogę. Albo milczeć i przytakiwać, albo się podlizywać. Obie opcje w moim wypadku nie wchodzą w grę. B. wybrał drugą ścieżkę i wyjątkowo dobrze na niej sobie radzi. Ja bym tak nie mogła.
~~ . ~~
Swoją drogą oglądaliście Niezgodną? Super film polecam. Ale o co mi chodzi. Robiłam sobie test do której frakcji bym pasowała. TEST FRAKCJI Wyszło mi, że jestem uczciwa. Swoją drogą, ciekawi mnie jakich Wy jesteście frakcji. Ciekawe czy wśród nas jest ktoś niezgodny ;)
Nie mogłabym podążyć żadną z tych dróg. Nie warto. Nie wiem czy ona kocha mnie na prawdę, czy udaje. Wiem, że się mnie wyrzekła. I tyle mi wystarczy.
~~ . ~~
Nie byłabym sobą, gdybym odwiedzając babcię nie odwiedziła cioci. Ostatnie sytuacje dość komplikują sprawę, ale z pomocą przyszedł mi tatuś, który powiedział żebym poszła po butelki do cioci (butelki po wódce na sok malinowy :D ) Ciociu, ciociu. Dlaczego mam wrażenie, że tylko ty stamtąd mnie kochasz? CiociaA zrobiła mi herbatkę owocową. Przyszła mama, pogadały z ciociąA i ciociąM. Dostałam od cioci M słoik miodu i siatkę gruszek. Wszystko z własnego podwórka.
29.08
Od jakiegoś czasu mam konto na zszywce. Znalazłam tam Różową Klarę i jej super akcję, o której pisałam. Pozwoliłam sobie pobrać obrazek, ale Klara już o tym wie :)
Jest to wyzwanie skakankowe, o którym można przeczytać TUTAJ
Cytując: "Zasady są proste 1 skok na skakance równa 1 km naszej wirtualnej podróży.
27.08
Calusieńki dzień w mieście. Spotkałam koleżankę z rekolekcji, niestety nie było czasu zamienić z nią nawet słówka. Ekhm. Spotkałyśmy się. Trochę naciągany termin. Byłam w galerii a dokładnie to wychodziłam z rossmana i ona przechodząc uszczypnęła mnie i powiedziała 'cześć' ja odpowiedziałam 'hej' i poszła dalej xd
Byłyśmy z mamą w 'papierniczaku' to taki magiczny papierniczak w którym jest (prawie)wszystko. Kupiłyśmy swa hula-hop. Wydatek? 10zł. Po powrocie wypełniłam je piaskiem. (Ała)
28.08.
Pojechaliśmy do babci żeby ścięła B. włosy. Miał taką szopę, że ja nie mogę. Chociaż teraz nie wygląda lepiej (xd).
Przytula mnie. Odsuń się. "Moja 'Hana'" Mówi. Dawno się mnie wyrzekłaś? Sztywnieję w jej ramionach. A w głowie krzyk Puść mnie żesz w końcu!
Nie nadajemy na tych samych falach.
Żeby babcia 'lubiła' trzeba wybrać którąś drogę. Albo milczeć i przytakiwać, albo się podlizywać. Obie opcje w moim wypadku nie wchodzą w grę. B. wybrał drugą ścieżkę i wyjątkowo dobrze na niej sobie radzi. Ja bym tak nie mogła.
~~ . ~~
Swoją drogą oglądaliście Niezgodną? Super film polecam. Ale o co mi chodzi. Robiłam sobie test do której frakcji bym pasowała. TEST FRAKCJI Wyszło mi, że jestem uczciwa. Swoją drogą, ciekawi mnie jakich Wy jesteście frakcji. Ciekawe czy wśród nas jest ktoś niezgodny ;)
Nie mogłabym podążyć żadną z tych dróg. Nie warto. Nie wiem czy ona kocha mnie na prawdę, czy udaje. Wiem, że się mnie wyrzekła. I tyle mi wystarczy.
~~ . ~~
Nie byłabym sobą, gdybym odwiedzając babcię nie odwiedziła cioci. Ostatnie sytuacje dość komplikują sprawę, ale z pomocą przyszedł mi tatuś, który powiedział żebym poszła po butelki do cioci (butelki po wódce na sok malinowy :D ) Ciociu, ciociu. Dlaczego mam wrażenie, że tylko ty stamtąd mnie kochasz? CiociaA zrobiła mi herbatkę owocową. Przyszła mama, pogadały z ciociąA i ciociąM. Dostałam od cioci M słoik miodu i siatkę gruszek. Wszystko z własnego podwórka.
29.08
Od jakiegoś czasu mam konto na zszywce. Znalazłam tam Różową Klarę i jej super akcję, o której pisałam. Pozwoliłam sobie pobrać obrazek, ale Klara już o tym wie :)
Jest to wyzwanie skakankowe, o którym można przeczytać TUTAJ
Cytując: "Zasady są proste 1 skok na skakance równa 1 km naszej wirtualnej podróży.
We
wrześniu odbędziemy podróż 13 842 km. Dla osób, które ukończą trasę
przed końcem miesiąca jest bonus w postaci dodatkowej trasy 8805 km. "
Więc dziewczęta, we wrześniu łapiemy skakankę i wędrujemy po Europie!
Wczoraj również spędziłam zdecydowanie większą część dnia na dworze. Na robieniu z mamą skalniaka. (Ładowałam głazy na taczkę i woziłam) oraz na malowaniu desek (okropnie prosta z pozoru praca a krzyż bolał mnie bardziej niż przy skalniaku). Przez to nie zrobiłam przysiadów. To nie był dzień regeneracji. Dzień regeneracji był w środę. Przełożę to na dziś. Czyli 120 przysiadów. Na samą myśl o tym czuję przerażenie. Ale to już prawie połowa. Nigdy w wyzwaniach nie byłam tak daleko. Zawsze mi się nudziło i przerywałam. Ale teraz tego nie zrobię. Muszę dać radę! :)
30.08.
Innymi słowy dziś. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale cały dzień jestem na internecie. Serio od 8rano do teraz(15:25) z krótkimi przerwami (obiad, pilnowałam chwilkę S.). A jak napiszę tego posta to załadowała mi się "Kraina Lodu" szkoda, że mogę obejrzeć tylko 52min. Ale muszę zrozumieć czego wszyscy tak się podniecają tą bajką i Elsą (?). Później pójdę dokończyć porządki i może pomęczę jeszcze trochę Wichrowe Wzgórza, ale nic nie obiecuję. Gdyby tej książki nie było na Liście, to dawno bym z niej zrezygnowała.
Trochę dłużej o tym co planuję na wrzesień będzie jutro.
Trzymajcie się =]
wtorek, 26 sierpnia 2014
Żyję i cieszę się z tego
Ohayō!
Przybyłam powiedzieć, że jeszcze żyję. I poinformować, że kalorie mnie nie zabiły :P
22.08. ~1200kcal + ćwiczenia
23.08. ~ 900kcal + ćwiczenia
24.08. ~ kontrolowane x kcal + ćwiczenia
25.08. ~ 600kcal+ ćwiczenia
26.08
- sałatka owocowa- banan, jabłko, arbuz, maliny ~250kcal
- troszkę bigosu(czy kapusta z marchewką+ koncentrat pomidorowy to bigos?) -bardzo, bardzo, bardzo mocno zaokrąglając ~ 200kcal
- inka z mlekiem - 35kcal
Ćwiczenia:
- 10 pompek
- 100 przysiadów
- 100 nożyc
- 100 motylków
- 100 skrętoskłonów
- 8 minute legs
Wybaczcie, że tyle nie pisałam. B. znów aktualizował WOT-a i internet działa tak: - - - -
Dziś troszkę przyśpieszył więc wzięłam się do dzieła.
Zbliża się początek roku.Nieeeeee.
To co dobre, szybko się kończy.
Sama w to nie wierzę.
Tak piękny dzień. Zniszczony jedzeniem. Żałujsz, że wogóle coś dziś zjadłaś. Nie. Żałujsz bigosu i nadmiaru sałatki. Wcale nie. Zjadłam ile potrzebowałam. Obejrzyj się w lustrze. Gruba, gruba, gruba. Nie, nie, nie. Czemu nigdy nie dodasz tu swoich zdjęć? Oprócz tego, że jesteś gruba i brzydka, to nie ma żadnego większego powodu? Ah wybacz. Te dwa w zupełności wystarczą. Nie wierzę w ani jedno słowo. Nie musisz. Przecież wiem, że tak uważasz. Jesteśmy jednością. "W jasności jest ciemność i w ciemności jasność" - "Istoty Ciemności"
Przybyłam powiedzieć, że jeszcze żyję. I poinformować, że kalorie mnie nie zabiły :P
22.08. ~1200kcal + ćwiczenia
23.08. ~ 900kcal + ćwiczenia
24.08. ~ kontrolowane x kcal + ćwiczenia
25.08. ~ 600kcal+ ćwiczenia
26.08
- sałatka owocowa- banan, jabłko, arbuz, maliny ~250kcal
- troszkę bigosu(czy kapusta z marchewką+ koncentrat pomidorowy to bigos?) -
- inka z mlekiem - 35kcal
Ćwiczenia:
- 10 pompek
- 100 przysiadów
- 100 nożyc
- 100 motylków
- 100 skrętoskłonów
- 8 minute legs
Wybaczcie, że tyle nie pisałam. B. znów aktualizował WOT-a i internet działa tak: - - - -
Dziś troszkę przyśpieszył więc wzięłam się do dzieła.
Zbliża się początek roku.
To co dobre, szybko się kończy.
~~ . ~~
"Kalorie nie zabijają" powtarzam to przed każdym posiłkiem, a mimo to czuję na odwrót. Nie mogę jeść. Muszę jeść. Każdego dnia toczę walkę. Walkę z samą sobą. Wypijam hektolitry herbaty i topię się w książkach. Właśnie mam kaca książkowego.
Właśnie dziś skończyłam czytać "Piękne Istoty" i ogólnie ahhh♥ Na prawdę. Ale dam wam radę. Zacznijcie od pierwszej części przez drugą do trzeciej, bo kolejność 2,3,1 nie daje takiego efektu :P
Jestem głodna, ale nie będę już dziś jeść. Na jutro przewiduję jogurtowy dzień więc spokojnie dotrę do 800kcal. 800jogurtowych kcal jest good. Jest dobrze. Jest dobrze.
Prowadzę zeszyt...
Byłam dziś u przyjaciółki. U tej co znalazła ASK-a przez co zawiesiłam starego bloga. Wie, że się odchudzałam, i chciała żebym jej o tym opowiedziała. W moim zeszycie pojawił się wpis "Jak mam jej powiedzieć, że tkwiłam po uszy w ed, skoro sama w to nie wierzę? Jak mam jej powiedzieć, że jadłam malutko kcal skoro tylko parę razy stosowałam głodówki? Przecież ja nie miałam ed. Nigdy. Więc po co robić tyle szumu, wokół czegoś, czego częścią nie byłam? Ja i ed. Dobre sobie. Więc jak jej powiedzieć, że mam ed, skoro w to nie wierzę?"
I byłam u niej. Nic nie mówiłam o odchudzaniu, a ona nie naciskała.
Jest chyba moją jedyną przyjaciółką w realu. Nie wiem jaki dać jej inicjał. Może "BF" od "best friend"? Dałabym jej "P" ale "P" jest zajęte :P Zresztą nie ważne. BF jest dobre.
Tylko 2h, nawet nie wiem kiedy minęły. Opowiedziałam jej tak dużo, a tyle jeszcze pozostało do powiedzenia. Posłuchałam jej opowieści, ale wiem, że mogłaby opowiadać dłużej. Kiedy następny raz się spotkamy by pogadać? Nie wiem. Wiem, że taka okazja nadarzy się za tydzień gdy będziemy wracać do domu. Co z tego, że wracając z nią dokładam pareset metrów do drogi do domu? To z korzyścią dla mnie.
~~ . ~~
Jedziemy jutro do miasta. Ostatnie zakupy przedszkolne (haha przed szkołą w sensie że) muszę sobie kupić litrową butelkę na wodę nie wiem czy jest w bi.dronce ale na pewno widziałam w l.dlu. Oprócz tego parę innych nie związanych z tematem. Krem na celulit, albo wygładzająco-regenerujący, maseczkę do cery tłustej i mieszanej. Spodnie?. Nie, jednak nie.
Ostatnio robiłam porządki w szafie. 1/2 już za mną. "Odłożyłam" rzeczy za małe, za duże i brzydkie. Nie wiem jak w niektórych mogłam chodzić jeszcze te parę miesięcy temu. Z drugiej strony, nie wiem jak w niektórych mogłam NIEchodzić uznając, że jestem do nich za gruba, skoro teraz myślę, że leżą na mnie całkiem całkiem, a widzę, że w czerwcu miałam lepsze wymiary. Ach. Niezbadane są tajemnice ludziej psychiki.
Nie wiem czy jutro napiszę. Mam całą listę do zrealizowania przed wtorkiem. Przecież to aż cały tydzień.
Pozwólcie, że ją tu sobie zapisze, żebym o wszystkim zapamiętała :)
- dokończyć sprzątanie w szafie
- podpisać zeszysty
- ... i książki
- pomyśleć nad planem na wrzesień i rozpisać
- przeczytać "W sidłach anoreksji", "Anna Balerina" i "Opowieści z Narnii"
- 'przemeblowanie' na biurku
- niedziela: - uprasować ubranie
- nd. pomalować paznokcie
- pn. - przeżyć spotkanie z DZ (tą dziewczyną, z którą siedzę w ławce. Czytelnicy z poprzedniego bloga chyba powinni wiedzieć jak za nią (nie)przepadam)
- jedziemy do cioci - ♥
Właśnie. DZ mi ostatnio napisała "Hej, co słychać" Możecie powiedzieć, że postępuję chamsko, ale nie będę jej odpisywać. Te dwa lata, te wspomnienia. o nie! Uwierz, tak milusio już nie będzie. W tym roku mam zamiar zawsze być przygotowana na każdą okoliczność, co za tym idzie- nic od niej nie pożyczać. A jeśli przez ten cały rok znowu nie będzie nosić swojego picia, to wymyślę jakieś zapalenie dziąsła i nie będę jej dawać. Jeszcze tego brakuje żebym spijała jej zarazki.
Pomińcie ten akapit jeśli nie obchodzi Was moje życie prywatne.
Pamiętacie jak mówiłam, że moi krewni się rozsypują? Obóz cioci wyciągnął do babci i dziadzia rękę podając gałązkę oliwną. Co zrobił dziadzio? Wziął gałązkę, podeptał i spalił a na rękę napluł. Innymi słowy, nie poszli do cioci i wujka na rocznicę ślubu, na którą DOSTALI zaproszenie.
Właśnie w związku tym mamy się wybrać do cioci (miejcie na uwadze, że jak piszę do cioci mam na myśli cioci i wujka a jak do babci to do babci, dziadzia i chrzestnej) żeby złożyć życzenia itp. Dlaczego bardziej zależy mi na ludziach z trzeciego pokolenia krwi niż drugiego (według mojego liczenia pokoleń)?
Dodatkowo moja babci jest chora na pewną chorobę, którą zawsze lekceważyła. Teraz leży i obawia się konsekwencji. Nigdy za nią nie przepadałam, co nie znaczy, że chcę żeby odeszła. Przez wzgląd na mamę, którą kocham byłabym gotowa znieść babcię jak długo mama będzie tego chciała.
Chrzestna zadręcza mnie telefonami. Dzwoni i gada o Pan-Bóg-jeden-wie-czym przez pół godziny. I mówi "No dobrze, już nie będę Ci dupy zawracać" i nawija przez kolejne 10min. Jak ja nie znoszę czegoś takiego. Ślęczy ze słuchawką przy uchu i "Lachahaaha...Ta zakonnica spadła z rowera i znowu wsiadła... Co ten żandarm robi... No nie i znowu ta zakonnica" Gada i nie może zrozumieć, że ja mam to gdzieś. A uczucie irytacji dodatkowo potęguje fakt, że rozmawiając z nią przedemną leżała otwarta książka i to na jedym z lepszych momentów a musiałam słuchać jej komentarzy aż powiedziałam "Telefon mi się rozładowywuje" I na tym się skończyło (pomijając jeszcze 5 min. "No dobra to kończę" podczas których nie mogła skończyć"
I w tym momencie głosik na zawsze zniknął z głowy schizofreniczki, pojawiła się tęcza i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Niestety happy end po jednej bitwie jest tylko w filmach
Rzeczywistość, jest inna
Rzeczywistość zadaje ból. Rani
Ale nie można zapomnieć
Że są również szczęśliwe mometny
Gdy po prostu chcę się żyć
I spełniać marzenia
Chcę być normalna. I każdego dnia robię drobny kroczek w tą stronę.
Na koniec z całego serca dziękuję Wam wszystkim za komentarze, które przeczytałam, i które poprawiły mi nastrój i utwierdziły mnie w decyzji.
Przepraszam obserwatorów, że nie wszystkich ich obserwuję. Muszę poczekać aż internet będzie się nadawał do załadowania czegoś więcej niż jedna karta (po 2min. oczekiwania)
いろいろとありがとうございます
[Iroiro to arigatōgozaimasu]
Subskrybuj:
Posty (Atom)




