Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Wrześniowe postanowienia

Ohayo!


Dziś początek roku. Gminna Inauguracja? Na co to komu. Najpierw spotkanie z wychowawcami. Tia. I znowu zmienili nam klasę. Teraz jesteśmy na samej górze. Schody parę razy dziennie? Wyzwanie przyjęte.
Potem odbyła się Msza Św. na której było masę narodu (czyt.: Chyba z 10 szkół z gminy). Powiedziałam B., żeby po Mszy wyszedł i na mnie czekał. Co jak co ale godzinnej części artystycznej to ja nie miałam zamiaru słuchać. Poszedł. Niektórzy gimnazjaliści chcą wychodzić. Nauczyciele ich łapią i sadzają z powrotem. Mi udało się wyjść, ponieważ B. wyszedł a ja "muszę go pilnować" :D



Już jutro 'pierwszy dzień' i 7h w planie. Eh. Nic co dobre nie trwa wiecznie.

Moje wrześniowe postanowienia?
(Mam nadzieję, że będzie widać dobrze)



I jeszcze kolejna akcja: Fit Foto Wyzwanie

Jeśli jesteście ciekawe, to biorę udział a zdjęcia codziennie będę publikowała tutaj: http://zszywka.pl/u/Chaotyczna_Istotka/fit-foto-wyzwanie-wrzesien-1752494.html
Na blogu dodam w każdą niedzielę z całego tygodnia.

Jak na razie to jest Dzień 1: Woda

Bilans:
Trochę za mały.

Ćwiczenia:
- 30s. wall sitting
- 60 brzuszków
- 120 przysiadów
- 300 podskoków na skakance
- 8minute legs
- MuffinTop Workout
- 10 min. Hula-hop

Na dziś tyle.

Trzymajcie się...
... I powodzenia w szkole =]

sobota, 30 sierpnia 2014

Co się działo jak mnie nie było?

Ohayo!


27.08
Calusieńki dzień w mieście. Spotkałam koleżankę z rekolekcji, niestety nie było czasu zamienić z nią nawet słówka. Ekhm. Spotkałyśmy się. Trochę naciągany termin. Byłam w galerii a dokładnie to wychodziłam z rossmana i ona przechodząc uszczypnęła mnie i powiedziała 'cześć' ja odpowiedziałam 'hej' i poszła dalej xd
Byłyśmy z mamą w 'papierniczaku' to taki magiczny papierniczak w którym jest (prawie)wszystko. Kupiłyśmy swa hula-hop. Wydatek? 10zł. Po powrocie wypełniłam je piaskiem. (Ała)

28.08.
Pojechaliśmy do babci żeby ścięła B. włosy. Miał taką szopę, że ja nie mogę. Chociaż teraz nie wygląda lepiej (xd).
Przytula mnie. Odsuń się. "Moja 'Hana'" Mówi. Dawno się mnie wyrzekłaś? Sztywnieję w jej ramionach. A w głowie krzyk Puść mnie żesz w końcu!
Nie nadajemy na tych samych falach.
Żeby babcia 'lubiła' trzeba wybrać którąś drogę. Albo milczeć i przytakiwać, albo się podlizywać. Obie opcje w moim wypadku nie wchodzą w grę. B. wybrał drugą ścieżkę i wyjątkowo dobrze na niej sobie radzi. Ja bym tak nie mogła.
~~ . ~~
Swoją drogą oglądaliście Niezgodną? Super film polecam. Ale o co mi chodzi. Robiłam sobie test do której frakcji bym pasowała. TEST FRAKCJI Wyszło mi, że jestem uczciwa. Swoją drogą, ciekawi mnie jakich Wy jesteście frakcji. Ciekawe czy wśród nas jest ktoś niezgodny ;)



Nie mogłabym podążyć żadną z tych dróg. Nie warto. Nie wiem czy ona kocha mnie na prawdę, czy udaje. Wiem, że się mnie wyrzekła. I tyle mi wystarczy.
~~ . ~~
Nie byłabym sobą, gdybym odwiedzając babcię nie odwiedziła cioci. Ostatnie sytuacje dość komplikują sprawę, ale z pomocą przyszedł mi tatuś, który powiedział żebym poszła po butelki do cioci (butelki po wódce na sok malinowy :D ) Ciociu, ciociu. Dlaczego mam wrażenie, że tylko ty stamtąd mnie kochasz? CiociaA zrobiła mi herbatkę owocową. Przyszła mama, pogadały z ciociąA i ciociąM. Dostałam od cioci M słoik miodu i siatkę gruszek. Wszystko z własnego podwórka.

29.08
Od jakiegoś czasu mam konto na zszywce. Znalazłam tam Różową Klarę i jej super akcję, o której pisałam. Pozwoliłam sobie pobrać obrazek, ale Klara już o tym wie :)

Jest to wyzwanie skakankowe, o którym można przeczytać TUTAJ


Cytując: "Zasady są proste 1 skok na skakance równa 1 km naszej wirtualnej podróży. 
We wrześniu odbędziemy podróż 13 842 km. Dla osób, które ukończą trasę przed końcem miesiąca jest bonus w postaci dodatkowej trasy 8805 km. "
Więc dziewczęta, we wrześniu łapiemy skakankę i wędrujemy po Europie!

Wczoraj również spędziłam zdecydowanie większą część dnia na dworze. Na robieniu z mamą skalniaka. (Ładowałam głazy na taczkę i woziłam) oraz na malowaniu desek (okropnie prosta z pozoru praca a krzyż bolał mnie bardziej niż przy skalniaku). Przez to nie zrobiłam przysiadów. To nie był dzień regeneracji. Dzień regeneracji był w środę. Przełożę to na dziś. Czyli 120 przysiadów. Na samą myśl o tym czuję przerażenie. Ale to już prawie połowa. Nigdy w wyzwaniach nie byłam tak daleko. Zawsze mi się nudziło i przerywałam. Ale teraz tego nie zrobię. Muszę dać radę! :)

30.08.
Innymi słowy dziś. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale cały dzień jestem na internecie. Serio od 8rano do teraz(15:25) z krótkimi przerwami (obiad, pilnowałam chwilkę S.). A jak napiszę tego posta to załadowała mi się "Kraina Lodu" szkoda, że mogę obejrzeć tylko 52min. Ale muszę zrozumieć czego wszyscy tak się podniecają tą bajką i Elsą (?). Później pójdę dokończyć porządki i może pomęczę jeszcze trochę Wichrowe Wzgórza, ale nic nie obiecuję. Gdyby tej książki nie było na Liście, to dawno bym z niej zrezygnowała.
Trochę dłużej o tym co planuję na wrzesień będzie jutro.

Trzymajcie się =]

czwartek, 21 sierpnia 2014

Na drodze do zdrowia?

Ohayo!


Jak w tytule. Tak często zmieniam zdanie. Narazie działam bez konkretnego planu. Plan diety mamy? Mówiłam, że ona długo nie wytrzyma. W jej pracy ciężko o jakąkolwiek stałość. Ale ja nie o tym. Dalej jestem w szoku postojem wagi. Oczywiście szoku pozytywnym. W moim mózgu było zakodowane 800kcal=za dużo = nie chudniesz= tyjesz. A teraz na moich oczach dokonuje się równanie 800kcal = dalej poniżej zapotrzebowania = i tak chudniesz. I ogólnie w mojej głowie zrodziła się myśl:
Wszyscy obiecują, że wyjdą z niskich bilansów. Nikt nie wychodzi. Wszystkie boją się, że przytyją. Ktoś musi być tą pierwszą. Dlaczego nie ty? Z 500kcal wskoczyłaś na 800kcal i nic się nie stało. No dobra, te 0,5kg to jest mrugnięcie okiem. Pomyśl. Jesteś w tym od października 2013r. Co osiągnęłaś? Ważyłaś 50kg na starcie. Powiedzmy sobie szczerze. Tylko nogi miałaś wtedy chudsze. Odrobinkę. To dwa/trzy tygodnie 8minute i pstryk już jesteś lepsza. Do jakiej wagi doszłaś przez te 10miesięcy 58kg? Aplauz. Jestem dumna. A teraz pomyśl tak szczerze. Wiesz dlaczego tak się stało? Bo za mało się starałaś? Nie kochana. Popadłaś w krąg. Malutko, umiarkowanie i bardzo dużo kcal. Czasem wplatałaś tam głodówki. Teraz już prawie tydzień jesz 800kcal. Czasem ciut więcej. Czujesz różnicę? Czuję. Kiedy? Gdy włączam radio i chcę tańczyć. Patrzę w lustro i nie widzę obrzydliwej besti. A co widzisz? Widzę dziewczynę. Z ciemnymi włosami do ramion i niezidentyfikowanym kolorem oczu. Gdy na nią patrzę wkrada się myśl "Lepiej by wyglądała, gdyby schudła". Ale wtedy drugi głos mówi: "I co jej to da?" Schudnięcie i taki tok myślenia nic mi da. Muszę pracować nad sylwetką. 

Kto się ze mną założy, że przy wadze 45kg i tak uważałabym się za 'zbyt grubą'?
Pewnie nikt, bo to zbyt oczywiste, a każdy zna już ten scenariusz.

A więc. Co ja widzę w twej przyszłości... To znaczy kiedy? Gdy skończysz pisać posta i aż do końca Twojej przygody, aż osiągniesz swoje cele a ten blog zmieni się w dziennik. Dziennik szczęśliwej dziewczyny, która wygrała życie. Bo balansowała na krawędzi życia i śmierci. Ale ktoś ją popchnął. Popchnął, i dzięki tej osobie poślizgnęła się na granicy i wpadła w życie. A teraz mi nie przerywaj. Widzę dietę. od 800 do 1000kcal. Maksymalnie 1200kcal minimalnie 700kcal. I widzę ćwiczenia. Oczywiście wyzwanie. Te 30 dni. To miesiąc próby. Miesiąc pracy nad sobą. Miesiąc trudu i łez. Ale również mam nadzieję, miesiąc zwycięstwa. Miesiąc, który wniesie do Twojego życia doświadczenie.
Wiem, że będzie ciężko. Wiem, że przez pierwsze dni waga może skakać. Wiem, że będziesz cierpieć, ale wiem również, że dasz radę. A pewnego dnia. W szkole. Na długiej przerwie. Zjesz drożdżówkę. Tak słońce, tą pyszną drożdżówkę, do której Twój tato dodaje jakiejś magii. Wiem, że teraz ta wizja napawa Cię przerażeniem, i wiem, że z czasem to uczucie zgaśnie.

Nie napiszę, że mam łatwiej niż Wy. Nie napiszę, że nigdy nie byłam w tym tak głęboko, bo tylko ja wiem co się działo w mojej głowie. Tylko ja wiem jak czekałam do późnej nocy aż wszyscy zasną by wykonać swoje ćwiczenia. Jak wychodziłam z domu, gdy babcia gotowała. Jak okłamywałam rodziców mówiąc "Byłam w szkole na obiedzie". Bo dotarło to do mnie dopiero teraz. Okłamywałam ich przez prawie cały rok a nic mi to nie dało. Nic? Och przepraszam. Mam tylko parę blizn na udzie, z najgorszego okresu, o których wiem tylko ja i może niektórzy wtajemniczeni. Pamiętam moje paznokcie, łamiące się przy lekkim uderzeniu i rozdwajające przy pierwszej lepszej okazji. Pamiętam włosy, których niezliczone ilości wyciągałam dziennie ze szczotki. Oraz pamiętam siłownię. Pamiętam Ko (taka jedna koleżanka z klasy którą lubię) "Hano, starczy Ci bo padniesz" "Jeszcze tylko minutka" A to była bieżnia. Minutka zmieniła się w dwie, a dwie w trzy, aż licznik pokazał 200spalonych kalorii. Po czym zeszłam i pociemniało mi przed oczami. Ile wtedy wynosiły moje bilanse? 500kcal było barierą nie do przebicia. Niczym w Gothic'u (taka gra) próbujesz przejść przez barierę, razi Cię prąd. Proste równanie, nie możesz iść dalej, nie możesz jeść więcej. 

Nie napiszę, że mam łatwiej. Każdy ma tak samo trudno. Niedowaga nie oznacza anoreksji. To choroba psychiczna. Możesz być otyły klinicznie i ją mieć.

Pamiętajcie, że najtrudniej jest wykonać pierwszy krok.




*DDDDZ* *Drobna Dopiska Dla Dobrego Zrozumienia*
Zabrzmiało to jakbym chciała odejść.
Hahaahahaahhaahahahah
Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie ;)
Dalej daleka droga przedemną, ale najtrudniejszy kawałek już przeszłam. Przekroczyłam barierę.

Bilans:
- 1/3 woreczka ryżu brązowego (110) z jogurtem(165)
- dwa wafelki(8) + 2x pół plastra sera(40)
- 1/3 woreczka ryżu brązowego(110) z warzywkami na patelnię(nie oszukujmy sie w praktyce to na opakowaniu pisało "Zupa jarzynowa" xd co nie zmieni faktu, że potraktowałam to jako warzywka na patelnię(60)
- jabłko(40)
Razem: 533kcal
Ale dzień się jeszcze nie skończył :P Jeszcze mam w planach
- kawa z mamą(tak na prawdę to z mlekiem, a inka to nie kawa, a wypiję ją z mamą, w sensie w towarzystwie mamy)(30)
- wafel(40) i reszta jogurtu(165)
Razem: 768kcal
Nie dobiję. Trudno. Wybaczam sobie. Jutro zaszaleję.
Tia. Jutro Harry w tv. Jak przestanie padać to pójdę na ogród wykopię sobie kartofli i marchewki i je sobie upiekę. Będę miała chipsy ^^ A przynajmniej (nie)żałosną podróbkę, tego jakże kalorycznego przysmaku.

Ćwiczenia:
- 10 pompek
- 40 nożyc
- 50 brzuszków, przysiadów i motylków
- 100 unoszeń i skrętoskłonów
- 8 minute legs


B. praktycznie nic dziś nie zjadł. Kanapkę z serem(120) i kopytka(75) a mama nic mu na to. Głupi bachor. Dlaczego tylko mnie pilnują z jedzeniem. Stop. Pilnowali. Li. z jedzeniem. Głupie dziecko, głupie. To, że wczoraj rzygałeś nie znaczy, że dziś masz nic nie jeść.

Oddychaj. Co on Cię obchodzi? Ma bardziej widoczne obojczyki i wystają mu łopatki. On ma 11lat. Jego budowa się jeszcze zmieni. Jest szczuplejszy. Masz bardziej płaski brzuch. On waży 40kg. On jest dzieckiem. A ty. Ty w sumie też jesteś jeszcze dzieckiem, ale walczysz o wspaniałą sylwetkę. A co jeśli on się świadomie głodzi? Serio? B. świadomie głodzi? Nigdy nic nie wiadomo. Idź lepiej wypij tą kawę. Inka to nie kawa. I tu się zgodzę.

~~ . ~~

Jeszcze takie małe info: Do ludzi którzy mają moje gg. przez jakiś czas mnie nie będzie na nim. Mam gg w telefonie. Na którym aktualnie nie mam pamięci systemowej (o co chodzi, praktycznie nic na niej nie mam -_-") i nie mogę zaktualizować tej właśnie aplikacji.

Niech moc będzie z Wami.
(O 19 Gwiezdne wojny)
(-_-"" Masz prawie 15 lat)
(I czo z tego?) :D

środa, 13 sierpnia 2014

Day 13; I need...

Ohayo!

Głupi okresie, idź. Nie chcę Cię. Nie teraz. Przecież praktycznie jutro wyjeżdżam. Odejdź i ewentualnie wróć w sobotę. Tia. Mażenie ściętej głowy.

Bilans:
- 1/3 jogurtu(80) + wafel ryżowy(36)
- 10 wafli (40)
- ryż na mleku(~150)
- inka z mlekiem 0,5% (30)
Razem: 336kcal
Edit.
- ryż z dżemem ok. 100kcal
- kawalek ciasta - 200kcal?
636kcal
F*ck. Jestem słaba i głupia.

Ćwiczenia:
- 6 pompek
- 30 nożyc
- 50 brzuszków, motylków i przysiadów
- 100 skrętoskłonów i unoszeń
- 8 minute legs
- Muffin Top Workouts

Opiszę tylko plan diety, bo muszę załatwić parę spraw i naszykować się wstępnie.
Plan oficjalny - mama musi się do niego zastosować.
Mój plan - plan oficjalny + moje dodatki.

PLAN OFICJALNY:
- rano szklanka wody z łyżeczką octu jabłkowego
- co drugi dzień ryż brązowy
- pić od 1,5 do 2,5l wody dziennie
- 2 herbaty zielone dziennie
- nie pić kawy(według moich źródeł, inka to nie kawa^^), alkoholu(15 latka i alkohol, no pewnie)
- wykluczyć słodycze i słone przekąski

MÓJ PLAN:
- Plan oficjalny
- ważę się w środy i soboty
- nie przekraczam 600kcal
- piję: błonnik, skrzyp i magnez
- 5x week 8minute legs
- ćwiczenia według wyzwań
- minimum 3x week dodatkowe ćwiczonka
- i co tam jeszcze mi do głowy wpadnie.

~~ . ~~

Weszłam dziś na wagę.... 55,6kg ^^ A w poniedziałek po powrocie było ponad 58kg.
Teraz tylko tego nie zaprzepaścić. Jeszcze tylko 0,6kg i cel pierwszy :D Mam nadzieję, że po powrocie go zobaczę.

Trzymajcie się ciepło. Pa =]


piątek, 1 sierpnia 2014

Sierpień; Day1; Motywacja110%

Ohayo!

Dopamina szaleje (Hormon motywacji do działania ~KLIK~), endorfiny (hormony szczęścia) rozsadzają mi żyły.
Dawno nie czułam się tak dobrze. Już chyba wiem, dlaczego wtedy (dawno, dawno, dawno, dawno [...] temu) tyle ćwiczyłam.

Zaczął się sierpień. Nowy miesiąc, nowe wyzwania, nowe cele = Nowa walka.
Nie robię podsumowania sierpnia, bo w sumie, nie miałabym czego sumować. Zważę się jutro i to będzie taka waga 'początek sierpnia'.

~~ . ~~

Miałam się z Wami podzielić moim planem, więc oto on:

1. Bilanse do 600kcal
2. Wliczam owoce i warzywa
3. Nie jem po 18
4. Spalam 'nad kalorie'
5. Minimum 1,5l wody dziennie
6. Codziennie błonnik i skrzyp, magnez co drugi dzień [tabletki ;) ]
7. Ćwiczenia zgodnie z rozpiską (na dole)
8. Staram się wykorzystywać każdą możliwość do ruchu (sprzątanie, pomoc domowa, itp.)
9. Stosuję odżywkę do paznokci (moje małe, popękane biedactwa)
10. Nie popadam w paranoję

AD.7. PLAN ĆWICZEŃ



 




~~ . ~~

Bilans:
- pół Jogusia truskawkowego (165) z płatkami (55)
- fasolka szparagowa (50)
- - - - - - -
- pół Jogusia jagodowego (165)
Razem: 435kcal/600

Ćwiczenia:
- 5pompek
- 10nożyc
- 30 brzuszków
- 60 skrętoskłonów, unoszeń i (wymachów?)
- PopPilates
- ThinGap

Day 1 -zaliczony

~~ . ~~

Skopiowałam sobie od Gąsieniczki (klik) listę 100 książek, które według BBC trzeba przeczytać. Już wcześniej widziałam ją na stylowych chyba, ale nie chciało mi się jej przepisywać. Więc Bardzo Ci Gąsieniczko dziękuję, że ty nie jesteś takim leniem :)

Właśnie odkurzyłam cały dom ("Siedzisz tylko przed tym komputerem i nic nie robisz, ale jak matka prosi o pomoc to nie ma"). Więc domek lśni.

Co do bilansu to może ulec zmianie. (Nagłe olśnienie.) Ta kreska w bilansie (- - - -) oddziela to co już zjadłam, od tego co zamierzam zjeść.

Przenieśmy się w zamierzchłe czasy starego bloga. Pamiętacie z niego cokolwiek? Wątpię. A więc mam taką 'koleżankę'. Jak ją opisać żeby nie brzmiało to obraźliwie? Jest infantylna i bardzo przejmuje się ocenami. Nie uczy się a potem narzeka, że ma złe stopnie. A gdy ja dostanę lepszy, to mam wrażenie, że ona chce mnie udusić. Ale przejdźmy do sedna. Ona nie jest gruba. Jest normalna, ale uważa się za grubą. Za to ma obojczyki i bardzo bardzo wyraziste kości policzkowe. Boję się, że ona schudnie przez wakacje. Że będzie szczupła, albo nawet chuda. Tak strasznie się boję, że to ja będę tą grubszą. Dlatego do września muszę schudnąć do 52kg. Ew. Podczas ćwiczeń budują się mięśnie, które też swoje ważą, więc jeśli będę ważyć więcej niż te 52kg, ale wyglądać lepiej to nie będę się czepiać. Szkoda, że w miesiąc nie można zdobyć płaskiego brzuszka, no ale. "Przez jeden dzień nie przytyłaś, więc nie oczekuj, że przez jedną noc schudniesz". Coś w tym jest. Chyba jednak lekko wpadam w paranoję.

A wróćmy do parę postów wstecz. Pamiętacie? Chciałam gitarę. I będę ją miała. Około 30min. temu wysłałam e-maila na adres tego sklepu i właśnie otrzymałam odpowiedź. Bo nie mam konta na allegro i wysyłałam czy mogliby mi od tak wysłać a ja zapłacę przy odbiorze i zgodzili się :)
(*Niepohamowana radość*) (*Będę miała gitarę*) Dobra. Już się ogarnęłam :) W najlepszym wypadku będzie w poniedziałek, w najgorszym w środę. O jejciu, ale się cieszę.

Muszę dziś pojechać do biblioteki bo nie mam co czytać. Nie pytajcie się ile przeczytałam książek przez lipiec bo będziecie przerażone :D






Kocham Was i Dziękuję, że jesteście ze mną =]

środa, 30 lipca 2014

Walka trwa

Ohayo!

~~Relacja z dnia wczorajszego~~
Wróciłam.
Weszłam sobie na ask'a. I uśmieszek jak stąd do Warszawy. Goździku, czy mówiłam Ci już jak Cię kocham?
No to teraz blogger.

Dobry hejt nie jest zły.


Smutny Grubasku, proszę nie pisz z anonimka. Czuję się jakbyś nie doceniła moich możliwości poznawania ludzi, a zwłaszcza w takich okolicznościach.

Możesz dziękować Bogu, że obiecałam przyjaciółce, że nie będę hejtować, bo posypałaby się ciekawa rozmowa. A ja nie umiem wstrzymywać emocji jak RQ czy Gąsienica.

Na marginesie. Nie obrażam się, bo takie 'mocne' hejty mnie nie ruszają, jak już to bardziej motywują.


~~Dzisiaj~~
Układam plan. Jutro się nim z Wami podzielę. Miałam nie pisać posta, ale nie wytrzymałam. Chciałam napisać dopiero jak (korzystając ze zwrotu Red Queen) wyrocznia pokarze 55kg. (RQ wybacz, że tak tu użyłam twego zwrotu bez Twego królewskiego przyzwolenia, ale bardzo mi się podoba ;) )
Waga była zmienna, aczkolwiek na korzyść.
Po powrocie (pn) - 58,3kg
Wczoraj (wt) - 57,4kg
Dziś (śr) - 56,6kg
Już tak blisko do pierwszego celu (55kg) :D
Bilans z dziś wyniósłby ok. 500kcal, ale pojechaliśmy na Mszę za dziadzia a potem do cioci (wiecie, do tego zbiorowiska) i tam była moja ciocia co jest w ciąży, więc jak mogłam jej odmówić gdy częstowała mnie ciastem? Normalnie.
A tak na prawdę to jestem spaślakiem, a kto spaślakowi zabroni?

Była taka scena nad morzem. Właściwie w tym pokoiku co wynajmowaliśmy. Smarowałam brzuch kremem od "spaleń słonecznych", tak na serio to krem od cellulitu ale cii. Wchodzi mama.
- O Boże ChI! Ty masz taki wielki brzuch, czy tylko wypięłaś?!
- Nie do ch*lery! To ciąża. Trojaczki. Wydało się! Jestem wiatropylna!
Po tym poszła na balkonik, a ja straciłam z nią resztkę rodzinnej niteczki pojednania. Potem na plaży siedziałam w koszulce (przez trzy dni), bo stwierdziłam, że nie będę pokazywać publicznie brzucha.

Przyjechał do nas kuzyn z dziewczyną
- ChI, ale ty masz wielkie ręce! Normalnie większe niż moje.
- To nie jest powód do dumy  -jego dziewczyna
- Dla mnie tak - odpowiedział.

Zaraz po tym jak ścięłam włosy przyjechał wujek.
- I jak, ładniej?
- A o co chodzi?
- Nie widać różnicy?
- A co, przytyłaś?

Wybaczcie, ale musiałam wyrzucić to z głowy. Fuj, Fuj, Fuj! Już w życiu nikt do mnie tak nie powie. Ble. Nigdy. Nigdy. Nigdy.



wtorek, 22 lipca 2014

Zgiełk pakowania

Ohayo!


A więc, w nocy wyjeżdżamy. Zaraz pójdę spać, bo przez drogę chcę być.., no nie chcę być śpiąca. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że jak ja zasnę, to tato też zaśnie i wszyscy skończymy w najlepszym wypadku w szpitalu. Taka moja paranoja. Ale ja mam tak często. Na przykład jak jedziemy i jakiś samochód jedzie z bocznej uliczki, to staje mi przed oczami bardzo realistyczny obraz, jak się zderzamy. Widziałam już tyle scenariuszy, że internet by się skończył zanim bym wszystkie wyliczyła. Ale to nie ważne.

Wszystko już spakowane. Wpadłam tylko żeby, no żeby powiedzieć, że wrócę za tydzień. Bo nawet jakby tam był internet, nie będę pisać przy rodzicach. Kiepsko tam będzie z dietą ale się postaram z całych sił.

Więc, do zobaczenia (?) Do poczytania? ;)



Nie budujcie takiego płotu. Możecie osiągnąć wszystko =]

wtorek, 15 lipca 2014

Wróciłam :)

Ohayo!

Ależ ja za Wami tęskniłam.

Było fantastycznie. Po prostu brak mi słów by opisać jak cudownym doświadczeniem są rekolekcje, jak wspaniałych ludzi można poznać, czego można się dowiedzieć, jak można imprezować podczas AGAPE. Ogółem. Jaki jest najlepszy sposób na odstresowanie się, napełnienie pozytywną energią i "doładowanie baterii".

A teraz wróciłam.
I żałuję, że jestem tu a nie tam.
Bo tam była ta atmosfera przyjaźni, otaczali Cię uśmiechnięci ludzi, i ty również się uśmiechałaś.
Nie pamiętam kiedy przed rekolekcjami byłam szczerze szczęśliwa.

Miałyśmy wspaniałą animatorkę(opiekunkę). Ach. Było pięć grup, dwie chłopców po pięć osób, i trzy dziewcząt po dziesięć osób. A więc było pięcioro animatorów(opiekunów) i moderator(taki opiekun główny).

Czas mijał szybko i przyjemnie, aż nadeszła chwila pożegnania. Od jednej animatorki usłyszałam "Dobrze, że jesteś" a od mojej całą przemowę na temat tego, jak się cieszy, że mnie spotkała. Jeden animator (taki przystojny, ale zajęty ;P ) to po prostu poderwał mnie z ziemi i powiedział "Rośnij duża" :D
Czemu to tu piszę? Chcę to zapamiętać na zawsze.

Animatorzy byli w wieku od 18 do 21 lat. uczestnicy? 14-16, więc taka nie wielka różnica wiekowa. Można się było z nimi dogadać.

Powrót do teraźniejszości.

...

(Uwaga chaotyczny opis)
Ja chcę tam wrócić. Tylko przyjechałam do domu już krzyk, że wszystko robię źle. Oczywiście krzyczy mama. Nie wiem czemu ale tato jest bardziej... wyrozumiały? Nie. Raczej spokojny. Umie oddzielić swoje prywatne emocje, od tych skierowanych do nas. A zresztą, to nieważne.
Pamiętacie tą piosenkę z ostatniego posta? Britt Nicole "When She Cries".
Wiecie, że Britt Nicole, jest chrześcijanką i gra właśnie taką muzykę?

Dziewczyny, co się z Wami dzieje? Ja wracam z rekolekcji, myślę "teraz będzie super!" A u Was tak pesymistycznie! Co to ma być?

Bilansu z dziś nie chce mi się liczyć, ale wyglądał tak:
- 2x kromka chleba ziarnistego + 4 plastry szynki(taka tam szynka gotowany kryształ)
- pół miski zupy
-2x wafel z jogurtem
-2x jabłko
-10herbatników z miodem

Od razu mówię, że nie w tej kolejności :P Ćwiczenia z Holiday Challenege dzień 2.
Właśnie. Pamiętajcie Holiday Challenge się zaczęło :)

Dziewczyny. pamiętajcie, że cokolwiek się stało, zawsze mogło być gorzej :P
A tak na poważnie, to przecież od paru dni zawalania nic się nie stanie. Wiecie co? Przez te dwa tygodnie jadłam co chciałam i kiedy chciałam. Czekolada po 22? A czo mi tam. I wiecie ile ważę? 56,1kg. Tylko kilogram więcej niż jak wyjeżdżałam. Jutro sprawdzę wymiary, ale ogólnie jest dobrze. Przynajmniej ja tak odczuwam. "W zdrowym ciele zdrowy duch" A co jeśli mój duch jest uleczony, a ciało potrzebuje pomocy? ;) Jeszcze raz apeluję: To nie koniec świata! Jutro będzie lepsze!

Trzymajcie się!



sobota, 28 czerwca 2014

Już mnie nie ma, ale wrócę

Ohayo minna!


Post zaplanowany 27.06.(wczoraj) opublikowany automatycznie o wyznaczonej godzinie.

Jest 16:00, jestem już na rekolekcjach. Pisałam tego posta wczoraj, zeby wyjaśnić parę spraw, o których zapomniałam :P Tak skleroza nie boli.

Wczoraj po rozdaniu świadectw zostaliśmy w klasie bo wiecie, trzeba rozdać nauczycielom te kwiatki, ale cóż to, w tym roku rozdajemy ptasie mleczko? Niektórych nauczycieli nie było, więc Wychowawca, powiedział żebyśmy to zjedli, bo co się będzie marnować. I dlatego zjadłam te pare. Po rekolekcjach odstawiam słodycze. Będziecie mnie pilnować ;) Ogólnie to Wychowawca poczęstował nas swoją bombonierką, którą dostał od kogoś z nas, gdy powiedziałam to mamie stwierdziła, że mamy prawdziwego wychowawcę. Powiedział nam, że nie trzeba było nic mu kupować i nas jeszcze poczęstował, pomimo iż sam ma dzieci. Inni nauczyciele nawet nie dali swoim klasom popatrzeć na te wszystkie słodkości. Nasz Wychowawca to taki wyluzowany człowiek, jeśli można tak powiedzieć.

Jeśli będę miała WiFi postaram się napisać parę słów, chociażby "Wszystko ok. Jeszcze żyję. A co u Was?" Choć już dawno stwierdziłam, że pytanie "Co u Was?" jest bez sensu, bo Was odwiedzam i wiem co się dzieje.

Kolejna sprawa, chcesz żebym Cię obserwowała, bo jeszcze tego nie robię? Zostaw mi swój adres. Niektórzy zostawiają komentarze przez google+ a ja serio nie ogarniam jak się przez to przebić. Jak będziesz zostawiać komentarze, to też na pewno Cię zobaczę. A nie co to jak niektórzy, z imienia nie wymienię, narzekają, że nikt ich nie komentuje jak sami nic nikomu nie piszą.








Możecie zostawić ten post bez odzewu :)
Musiałam wyjaśnić tylko te parę spraw
A więc już mnie nie ma, ale wrócę i dalej będę Was męczyć :D
Zostawiam Was z piosenką, która ostatnio do mnie przemawia.



*Britt Nicole "When she cries


Edit. 28.06. 10:08
Boję się. Boję, że coś pójdzie źle. A co jeśli się będą śmiać z mojego bagażu? Mam walizkę, torbę, śpiwór, zgrzewkę wody, poduszkę, koc.
Ale powiem Wam, że świadomość, że tu jesteście mi pomaga.
Dziękuję Goździkowi za wczorajszą wiadomość na ask'u, pomogła :)
Będę tęskniła za Wami

Sayonara =]

Sayonara =]

środa, 25 czerwca 2014

Słodycze jako jedyne pragnienie

Ohayo!

Mówię Wam, ale będziecie się ze mnie zaraz śmiać. Sama się śmieję z siebie. Wiecie ile wczoraj wypiłam wody w dzień? Z 500ml. xd. I dziw się człowieku, że coś nie tak, a jak się zorientowałam to była 21:(20 chyba) i wypiłam dodatkowy litr. O matulu, ale ja jestem głupia :D

Bilans
-owsianka
-cukierki :P
-100ml bulionu z rosołu

Ćwiczenia:
- 10 pompek
- 30 wiosełek
- 60 nożyc i motylków
- 70 przysiadów
- 150 brzuszków
- 300 skrętoskłonów i unoszeń
- 8 minute legs
- ćwiczenia na thin gap

Znowu sama, ale nie do końca. Pilnuję brata. Nuda trochę.

Powiem Wam, że nie ciągnie mnie do jedzenia, tylko do słodyczy taki paradoks. Pewnie zjem jeszcze jogurt, bo z samymi cukierkami daleko nie zajdę :P

Kurczę, nie mam o czym pisać, nie mogę o swoim życiu, bo nie chcę żeby powtórzyła się sytuacja z tamtego bloga.

Poszłabym pograć w piłkę. Tak dawno nie grałam. Ale nie mogę, bo brat śpi i muszę być w domu.

Trzymajcie się ciepło. Pa =]

piątek, 20 czerwca 2014

Aby powstać trzeba upaść

Ohayo!

Goździku, Twój problem rozwiązał się sam. Nie jestem "Super Hana", możesz mi pisać "Totalna Porażko", teraz to ja jestem tą najczęściej zawalającą.

2 dni na nowym blogu i dwie porażki. Rewelacyjny wynik.
Wczoraj przyjechał dziadzio z Ch (nowy blog, nowe skróty) (brat cioteczny). Pokłóciliśmy się. kto śmiał kupić krakersy? Ogólnie mój żołądek jest bardzo wytrwały, kto dałby radę zjeść krakersy (słone) z miodem (słodkie)? Chyba tylko ja. Chaos w głowie i w żołądku. Ogółem to aż boję się liczyć wczorajszy bilans. Powiem tylko, że w magiczny sposób zniknęło pół słoika miodu. Teraz już przynajmniej wiem, że nie mogę go więcej wziąć do ust. Już się go chyba nażarłam.
Dziś, tak samo. Chcę płakać, nie mogę. To byłoby dziwne. Przecież wszystko jest ok. Problem w tym, że mój chory umysł nienawidzi jedzenia a głupi żołądek pragnie go bardziej niż płuca powietrza. Oj dziewczyny zasługuję na porządny ochrzan. Ale cóż z tego. Skoro to moje ciało, i tuczę je na własny rachunek? To nie Wy będziecie mnie rozliczać z kilogramów.
Muszę sobie kupić usztywniacz na kostkę. Znowu mi dokucza. Przy każdym kroku.

Bilans:
-ś- musli błonnikowe na mleku - 250kcal
-o- tosty (chleba razowy, ser) - 150kcal
-porażka- krakersy, lód - 330 + 175kcal
Już nic dziś nie znajdzie się w mych ustach.

Ćwiczenia:
- rest pompki
- 30 wiosełek
- 55 nożyc
- 70 motylków
- 130 brzuszków i przysiadów
- 260 unoszeń
- 300 skrętoskłonów
- 8 minute legs

Kolejny punkt programu:
Holiday Challenge 2014
http://walczmy-o-perfekcje.blogspot.com/2014/06/holiday-challenge-2014.html
Jako współautorka pomysłu oczywiście wezmę w nim udział :)


czwartek, 19 czerwca 2014

Nowa, ale znana

Ohayo!

Czyli w skrócie: "Dzień dobry". Tak się będę z Wami witać. Bo straciłam swoje ulubione powitanko. Nad "o" powinna być taka falująca linia, ale nie zwracajmy uwagi na szczegóły.

Dobra, to teraz wypada się przedstawić.

Jestem Hana Kaosu (z jap. Kwiat Chaosu). Mam 15 lat - a w każdym bądź razie niedługo będę mieć. Życie osobiste, zostawiam dla siebie choć bardzo bym chciała podzielić się nim z Wami. Pomimo iż mam tylko 15 lat jestem tak jakby niańką do dziecka. Mam ograniczoną swobodę w domu. Problemy psychiczne i anime, które odciąga mnie od szarej rzeczywistości. Mam 164cm wzrostu a zważę się dopiero w sobotę. Spodziewajmy się ok.55kg.
Moją thinspiracją jest Lana Del Rey:










Bilans:
-ś- owsianka - 205kcal
-o- kiełbasa z grilla, pół kromki chleba i łyżeczka ketchupu - 190kcal
Na razie zjadłam tylko śniadanie, obiad przede mną. Mamie zamarzył się grill. Jedzenie z grilla jest nawet 'dietetyczne' jeśli je dobrze przyrządzić.
Wspaniale. Zmieściłam się w 400kcal. Ach. Dlaczego akurat 400kcal? Taką propozycję zrobiłam Melodyjce (znacie ją).
Miód mnie woła, ale nie poddam mu się. Co by powiedziała Melodyjka jakby się dowiedziała, że już pierwszego dnia zawaliłam?

Ćwiczenia:
- 15 pompek
- 50 nożyc
- 70 motylków
- rest: brzuszki, przysiady, unoszenie.
- 200 skrętoskłonów
- 8 minute legs

8 minute legs jest genialne. Kiedyś Wam wstawię z tego zestawu ćwiczenia. Jak moje wrażenia? Mniej tłuszczyku w dwa tygodnie :)

Plan na 19.06 - 27.06.
- jem od 400 do 500kcal
- piję dużo płynów
- ćwiczę
- codziennie notka
- cel na 27.06.: 52kg

Plan na 28.06. - 15.07. (wyjazd na wakacje? Wtajemniczeni zrozumieją)
- jem jak najmniej - może być ciężko. Ten wyjazd to taka... kolonia. I opiekunowie bardzo pilnują z jedzeniem.
- piję minimum 1,5l płynów dziennie
- bez postów (brak internetu)
- cel: postaraj się nie przytyć. A jeśli będzie więcej niż 2kg niż przed wyjazdem, to nie chciałabym być tobą.

Idę pododawać Wasze blogi. Nie obraźcie się, ale pod Waszymi najnowszymi postami zostawię linkt do tego bloga.

Trz.... eee.... Sayonara! =]

PS. Czy czcionka jest dobra? Czy raczej kiepsko się ją czyta?